forum1ogloszenia1sklep1galeria1informator2kalendarium1

Data pl v0.1 - by KESS Data: poniedziałek, 06 lutego 2012 r. Imieniny: Amandy, Bogdana, Doroty


baner-katalog-firm
Max
Min
Pon
0.1°C
-6.9°C
Wt
-2.3°C
-9.1°C
Śr
-2.3°C
-8.3°C
NEWS:
 
 

Logowanie

Wracać? Ale dokąd?
logo12miastEmigranci zatrudniają się w sektorze usług biznesowych. Już co piąty pracownik zatrudniony w sektorze usług biznesowych to osoba, która wróciła z zagranicy - odnotowuje "Puls Biznesu".

W ubiegłym roku nastąpił przełom i pracowników z zagranicy znacznie przybyło w centrach usług. Co dziesiąty, a niekiedy nawet co piąty człowiek zatrudniony w 2009 r. przez największe centra w Polsce, to emigrant - wynika z najnowszego badania Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych. Uwzględniając bowiem niższe koszty życia, polskie wynagrodzenia są coraz bardziej konkurencyjne.

Najwięcej przypadków nowych kadr "z emigracji", zanotował łódzki Infosys i krakowski UBS. Cenione są osoby, które wracając po wieloletnim pobycie za granicą, posługują się żywym, obcym językiem, z dobrym akcentem. Posiadają znajomość pewnych niuansów kulturowych, lepsze rozumienie intencji klienta oraz dużą łatwość w nawiązywaniu kontaktów zawodowych i biznesowych - czytamy w publikacji "Pulsu Biznesu".
Źródło praca.wp.pl

Bydgoszcz: Emigranci wracajcie, u nas najłatwiej założyć firmę!

25 kwietnia w londyńskim hotelu Novotel Hammersmith przedstawiciele województwa kujawsko – pomorskiego zachęcali emigrantów do powrotu nad Brdę. Władze Bydgoszczy obiecują bogata ofertę, nie tylko dla młodych przedsiębiorców.

Bydgoszcz to czwarte polskie miasto, które zaprezentuje się londyńskiej polonii w ramach projektu „12 Miast – Wracać? Ale dokąd? – porozmawiajmy o konkretach”, organizowanego przez Stowarzyszenie Młodej Polonii w Wielkiej Brytanii – Poland Street.

Zobacz jak przebiegły spotkania brytyjskiej Polonii w ramach projektu „12 Miast” z przedstawicielami Szczecina, Poznania i Katowic.

Delegacja bydgoska zapewni niezwykłą promocję miasta, przede wszystkim jako regionu, który sprzyja rozwojowi małych i średnich firm. „Głównym motywem spotkania będą możliwości rozwoju małej przedsiębiorczości. Jesteśmy liderem w kraju, jeśli chodzi o tak zwane "jedno okienko"  – uważa Ewa Słowińska z Wydziału Promocji Miasta Bydgoszczy. Urzędnicy zapowiadają, iż uproszczona procedura zakładania firm, jak również informacje o pozyskiwaniu funduszy unijnych i bezpłatnych szkoleń organizowanych przez Centrum Pracy i Przedsiębiorczości, to jedynie część bogatego programu spotkania.

Przedstawiciel Wyższej Szkoły Gospodarki opowie emigrantom o ofercie studiów, przygotowanej specjalnie dla osób, które zdecydowały się wrócić do kraju. Reprezentacja Biura Karier, działającego przy WSG, przybliży natomiast wszystkie możliwości zatrudnienia. Portal internetowy Pracuj.pl przygotował ponad 250 ofert pracy z Bydgoszczy i okolic.

Wideokonferencja będzie kontynuacją kwestii zatrudnienia. „Szansą dla młodych jest także wojsko” – przekonuje Słowińska. Stąd udział w wideokonferencji reprezentanta Wojskowej Komendy Uzupełnień oraz przedstawicieli agencji rekrutacyjnych, którzy odpowiedzą na pytania osób zainteresowanych bydgoskim rynkiem pracy.

Lokalni przedsiębiorcy mają za pomocą video łącza przekonać Polaków w Wielkiej Brytanii, jak bardzo ich region sprzyja rozwojowi małych i średnich firm. Zachęcać do otwarcia własnego biznesu ma również reprezentant Banku Pocztowego, który poinformuje zainteresowanych o dostępnych kredytach. Będą również informacje o lokalnym rynku nieruchomości, które przedstawi Agencja Nieruchomości Homer.

Miasto będą promować również rodowici Bydgoszczanie, obecnie zamieszkujący Wyspy Brytyjskie. Zaprezentują oni obywatelski projekt ‘Enjoy Bydgoszcz’, który ma przedstawić walory miasta, z punktu widzenia jego mieszkańców.

Otwarte spotkanie dla wszystkich zainteresowanych odbędzie się w sobotę 25 kwietnia, w londyńskim Hotelu Novotel Hammersmith, o godzinie 15. Wstęp wolny.

Więcej informacji znajduje się na stronie internetowej www.powroty.gov.pl

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
 
Praca jak marzenie
hotel-luxe-cote-azur-01 Testerów podroży poślubnych poszukuje jedna z irlandzkich agencji turystycznych. Zatrudnieni na tym stanowisku w ramach swych obowiązków będą zwiedzać przez pół roku ekskluzywne kurorty świata, gościc w 5-gwazdkowych hotelach i dzielic się z firmą swoimi opiniami na temat warunków pobytu. Wszelkie koszty przejazdów oraz zakwaterownia  ponosi pracodawca, a do tego para otrzyma za swoja prace 20 tys euro wynagrodzenia.

Żeby moc zostać jedna z nich, kandydaci musza wykazywać się komunikatywnością, przyjacielskim usposobieniem i radością życia, ale także żyłką podróżniczą, umiejętnościami organizacyjnymi, własna inicjatywa oraz zdoloscia od oceny dobrej obsługi, jedzenia i luksusowego otoczenia.

Zainteresowanie posada jest ogromne - trudno się dziwić.

Źródło - Angora
Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
 
Podróż dookoła świata

06 Liczba 20 000 to dystans w milach morskich, czyli około 37 000 kilometrów, które francusko-polski żeglarz Jean-Jacques Kowalczyk pokonał w ciągu niecałych dwu lat. To świadczy o jego pasji do żeglarstwa, która pochłonęła mu więcej czasu niż zdobywanie szczytów górskich. Jego najdłuższy samotny pobyt na wodzie to 25 dni żeglugi z Tahiti do Nowej Zelandii.

 Podróże. Jean-Jacques Kowalczyk zdobywa Numeę /stolica Nowej Kaledonii – przyp. tłumacza/.

Szczytami gór i wodą

Jean-Jacques Kowalczyk to awanturnik przekraczający wszelkie normy. Gdy miał zaledwie cztery lata, razem z ojcem zdobył szczyt Mont Blanc, wyczyn który wpisał go po raz pierwszy do księgi rekordów. Dziś ma 24 lata i realizuje marzenia które rozpoczął na dachu Europy: dookoła świata pod żaglami.

Jean-Jacques Kowalczyk to już znana osoba w Polsce. Natomiast do Numea dotarł w miniomym tygodniu jako nieznany nikomu podróżnik, po pokonaniu połowy kuli ziemskiej czyli 20 000 mil w niespełna dwa lata. Kucharz z zawodu a szkutnik z zamiłowania, który odbudował swój jacht WINGER znaleziony na suchym lądzie. To jachtowy Harley o długości 12 metrów, mahoniowy. Wtedy bez masztu i takielunku, wyposażenie kabiny w opłakanym stanie, a klepki kadłuba rozeschnięte z centrymetrowymi szparami. Każdy machnąłby na ten jacht ręką. Ale nie on.

05 To była miłość od pierwszego wejrzenia, tłumaczy młody 24-letni awanturnik. Przy pomocy kolegów rozpocząłem remont jachtu a wręcz odbudowę dużej części kadłuba. Postanowiłem zalepić prowizorycznie szpary w kadłubie szpachlą, opuścić kadłub do wody i po napęcznieniu drewna, usunąć wyciśniętą ze szpar szpachlę. Jako szpachli użyłem mieszanki kredy z minią, która to stara receptura szkutników teraz jest zastąpiona sztucznymi tworzywami. Wyszukałem też w starych książkach techniki budowy i naprawy drewnianych żaglowców. Poznałem też tajniki stolarstwa. Trzeba było przez siedem dni i nocy wypompowywać wodę z kadłuba zanim klepki wystarczająco napęczniały. A później szybko ponowne wyciągnięcie jachtu na ląd, usuwanie wyciśniętej szpachli i malowanie kadłuba. I od tamtej pory nie mam żadnych problemów, poza tym że dwie klepki zostały podziurawione przez korniki morskie w Nowej Zelandii. Bez problemu, sam wymieniłem uszkodzone fragmenty.”

Jean-Jacques jest wyraźnie zadowolony ze swojego jachtu: „Jest super. Atakuje każdą wodę. Pierwszy egzamin to był sztorm na Morzu Śródziemnym z potwornymi szkwałami mistrala. Drugi to cyklon pomiędzy Tahiti a Nową Zelandią, jakieś 200 mil przed końcem etapu. Walczyłem z falami przez 48 godzin. Jacht walczył razem ze mną i bezpiecznie dotarliśmy do Whangarei. Pomimo że jacht ma długi kil /balast podwodny – przyp. tłumacza/ ostro chodzi na wiatr. Nawet 30 stopni na wiatr co jest dobrym wynikiem. Co prawda ma tendencje do kołysania na boki. Ale jest szybki. Z Whangarei na Nowej Zelandii do Numea na Nowej Kaledonii żeglowałem tylko 7 dni.”

Wypłynął z Port Camargue we Francji w lipcu 2008 roku. Młody żeglarz wybrał trasę przez Maroko, Wyspy Kanaryjskie, Wyspy Zielonego Przylądka, Martynikę, Kolumbię, Panamę, Galapagos, Polinezję, Nową Zelandię i teraz Nową Kaledonię. Jean-Jacques Kowalczyk zamierza przeczekać w Numea tutejszą zimę i popłynąć dalej przed okresem cyklonów.

W drugim etapie swojej podróży dookoła świata, nie przewiduje zatrzymania się w Australii, „gdzie wpłynięcie do jakiegokolwiek portu wymaga poważnych zabiegów administracyjnych”, i zaliczy bezpośrednio cieśninę Torresa. Następnie wzdłuż połudnowej Indonezji, przez Wyspy Kokosowe /te są jednak pod administracją Australii/, na krótko zatrzyma się na Mauritius i na Reunion. Chce szybko dopłynąć do Durbanu w Afryce Południowej, opłynąć Przylądek Dobrej Nadziei i zatrzymać się na krótko w Capetown. Później Wyspa Świętej Heleny, Wyspa Wniebowstąpienia, Brazylia, Gujana Francuska i Antyle.

Jak tylko będzie to możliwe, popłynę jeszcze bardziej na północ aż do Nowego Jorku a dopiero stamtąd do Francji. To będzie zależało od tego czy będę miał jeszcze oszczędności i czy będzie sprzyjająca pogoda, informuje żeglarz. W każdym bądź razie myślę że w maju za rok dotrę do Francji i do Portu Camargue gdzie czekają na mnie wszyscy moi przyjaciele.”

15

Herve Girard

Na dachu Europy w wieku 4 lat.

Jean-Jacques jest z pochodzenia Polakiem. Ma podwójne obywatelstwo francusko-polskie i mówi bezbłędnie w obu językach. Jego ojciec, Andre /Andrzej po polsku/ jest przyjacielem Lecha Wałęsy razem z którym walczyli z komunizmem do czasu kiedy został wydalony do Francji. Zmuszony do zamieszkania w Paryżu, ojciec ponownie dał się we znaki zawieszając flagę Solidarności na szczycie Mont Blanc.

Już później, postanowił wnieść na ten sam szczyt, w plecaku, swojego syna /w wieku 2 lat/ z myślą że będzie to pierwsze dziecko na szczycie. Było jednak wokół tego tak dużo rozgłosu prasowego, że w ostatnim schronisku przed szczytem zostali aresztowani przez żandarmerię górską która dotarła tam helikopterem. Jako powód aresztowania podano narażanie dziecka na niebezpieczeństwo. Nie uznano tego jednak za recydywę dwa lata później. Ojciec z synem tym razem weszli na szczyt z zachowaniem jednak dyskrecji. Dziecko prawie całą drogę szło samodzielnie. O tej wyprawie doniosły wielkimi literami strony tytułowe francuskiej prasy co wprawiło w zakłopotanie autorytety. Jean-Jacques od tamtej chwili figuruje w księdze rekordów. Teraz płynie na poziomie zerowym morza i marzy o wejściu na Mont Everest.

Jego ekspedycje są wspomagane przez Polaków, którzy sponsorują go. Teraz oczekuje na nowy spinaker w barwach narodowych swojego ojczystego kraju. Opiekuje się nim miasto Puławy gdzie urodził się jego ojciec. Jego wyczyny są odnotowywane w prasie i na internetowej stronie w języku polskim www.jasiekkowalczyk.pl Ma też stronę w języku francuskim na Facebook pod swoim nazwiskiem, dostępną dla całego świata.

Za „Les Nouvelles Caledoniennes” 30.04.2010 www.lnc.nc

Tłumaczenie : Andrzej Kowalczyk

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
 
Alimenciarz nie ucieknie za granicę
we_dwoje_1_12042 Parlament Europejski przygotował bat na osoby niepłacące alimentów. Od września tego roku przy resortach sprawiedliwości państw członkowskich zaczną działać specjalne zespoły, który będą egzekwować alimenty od dłużników mieszkających za granicą. Problem w tym, że u nas te zespoły nie są jeszcze gotowe.

Szefowa Stowarzyszenia Damy Radę Beata Mirska-Piworowicz przyznaje, że takich osób zgłasza się coraz więcej. – Po otwarciu granic nie tylko wzrosła liczba małżeństw mieszanych, ale także wiele osób niepłacących alimenty wyjechało za granicę po to, aby uciec przed komornikiem – opowiada. Do tej pory kobiety – bo to one najczęściej zostają z dziećmi – radziły sobie, wynajmując agencję detektywistyczną, która zajmowała się odnalezieniem i ściągnięciem alimentów od niepłacącego ojca. Zdarza się jednak, że koszty ścigania są prawie takie same lub nawet przewyższają wysokość ściągniętych alimentów. Mirska przytacza historię kobiety, która zapłaciła 17 tys. zł za odzyskanie 20 tys. zł należnych alimentów.

Takie sytuacje zmieni rozporządzenie unijne. Przede wszystkim państwo ma przejąć na siebie obowiązek wyśledzenia dłużnika. Specjalne zespoły miałyby określić miejsce jego pobytu, pracodawcę, a także oszacować majątek. Instytucje te mogłyby korzystać z urzędowych informacji podatkowych, rejestrów ludności czy właścicieli samochodów lub też list osób korzystających z pomocy społecznej. Po odnalezieniu dłużnika prawo daje możliwość automatycznego ściągania z jego konta należnych alimentów lub też zamrożenia jego rachunku.

Kolejną istotną zmianą jest też to, że wyrok (orzeczenie) wydany w jednym kraju będzie automatycznie uznawany i wykonywany w innym. Do tej pory wyrok polskiego sądu musiał być wcześniej uznany w kraju, z którego pochodzi ścigany za niepłacenie alimentów ojciec. Tak zaś nie zawsze się dzieje. Beata Mirska przytacza historię kobiety, która wyszła za mąż za Brytyjczyka i nawet nie miała problemów z uzyskaniem sądowego wyroku, bowiem znała adres byłego męża. Jednak sąd w Wielkiej Brytanii obniżył zasądzone przez polski sąd alimenty. Według nowego prawa orzeczenia wydanego przez sąd jednego państwa nie może zmienić sąd w innym kraju.

Klara Klinger, Dziennk Gazeta Prawna
Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
 
Cztery żony w chustach
z7817816X Rząd Francji zastanawia się, czy można pozbawić obywatelstwa poligamistę. Wszystko za sprawą pewnego muzułmanina, który ma cztery żony, a każda z nich bierze zasiłki dla samotnych matek

Wszystko zaczęło się od 31-letniej kobiety, której policja w Nantes w zachodniej Francji wymierzyła mandat za jazdę w chuście zasłaniającej wszystko oprócz oczu. Policjanci uznali, że taki strój utrudnia kierowanie pojazdem. Kobieta mandatu nie przyjęła i sprawa trafiła do sądu. Dziennikarzom agencji AFP opowiedziała o swojej wymianie zdań z policjantem. Podobno powiedział jej: "Nie wiem, jak to się robi w pani kraju, ale w naszym kraju tak nie prowadzimy". "Mój kraj to także pana kraj, bo jestem Francuzką" - odpowiedziała kobieta. Odsłoniła twarz, by policjant mógł sprawdzić, czy dokumenty należą do niej, ale i tak dostała mandat w wysokości 22 euro.

Ona i jej adwokat argumentują, że mandat to ograniczenie praw człowieka i jej jako kobiety. Odrzucają argument, że przez chustę miała ograniczoną widoczność. - Bardziej ograniczone pole widzenia ma motocyklista jadący w kasku - mówił jej adwokat Jean-Michel Pollono.

Sprawa opisana w piątek przez media wywołała nad Sekwaną debatę. Jedni widzą w niej ograniczenie wolności jednostki, inni cieszą się, że francuskie państwo wreszcie zmusza osoby imigranckiego pochodzenia, by dostosowywały się do francuskich obyczajów. Kwestia jest kontrowersyjna, tym bardziej że w ustawie, na którą powołał się policjant, wymienione z nazwy są rzeczy, które mogą ograniczać widoczność: inni pasażerowie, transportowane przedmioty i naklejki na szybie. Nie ma wśród nich ubioru.

Debata jest tym gorętsza, że rząd przygotowuje właśnie ustawę w ogóle zakazującą noszenia chust w miejscach publicznych, w tym na ulicach. Projekt ustawy ma zostać oddany do parlamentu w maju i jeszcze przed przerwą letnią przegłosowany.

W poniedziałek okazało się, że sprawa kobiety z Nantes ma zaskakujący ciąg dalszy. Władze zainteresowały się jej rodziną i zaczęły podejrzewać, że jej mąż ma jeszcze trzy inne żony, które w dodatku korzystają z zasiłków dla samotnych matek. Propkuratura  wszczęła śledztwo w tej sprawie. Minister spraw wewnętrznych Brice Hortefeux napisał list do swego kolegi Erica Bessona odpowiedzialnego za imigrację. Prosi o zbadanie, czy osobę łamiącą zakaz poligamii można pozbawić obywatelstwa. Jak opisuje, domniemany poligamista "uzyskał francuskie obywatelstwo w1999 r. poprzez małżeństwo, należy podobno do radykalnych ruchów i żyje z czterema kobietami, z którymi ma 12 dzieci, i wszystkie noszą chusty zakrywające twarz".

Adresat nie jest pewien, czy za takie przestępstwo można pozbawić obywatelstwa. Spotkałem się wczoraj z ekspertami i niektórzy twierdzili, że tak, inni, że nie - mówił w radiu Besson. Prawnicy wypowiadający się we francuskich mediach są przekonani, że to się nie uda: mężczyzna zapewne nie zawarł czterech ślubów cywilnych we Francji, lecz "poślubił" kobiety jedynie w ceremoniach religijnych.

Francuskie media dotarły do bohatera tej historii. To 35-letni muzułmanin, z zawodu rzeźnik - Lies Hebbadj. Twierdzi on, że według prawa tylko jedna kobieta jest jego żoną, a pozostałe kochankami. -Gdyby za posiadanie kochanek odbierano obywatelstwo, to wielu Francuzów zostałoby go pozbawionych -kpił.

Wielu muzułmanów (i nie tylko) jest oburzonych na prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego i jego rząd, że w ogóle próbuje regulować tego typu kwestie. Ich zdaniem np. sprawa chust dotyczy mikroskopijnej mniejszości. MSW szacuje, że twarze zasłania we Francji mniej niż 2 tys. kobiet, podczas gdy muzułmanów jest 5 mln. Podejmowanie jej powoduje jednak, że odium pada na wszystkich muzułmanów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
 


Strona 1 z 10

Najnowsze wiadomości

tvn24oktvpinfook

Oferty transportu

transportautokarowy  transportlotniczy

Polonika w sieci


facebooktwitteryoutubenasza-klasarss